Gorzka prawda, Romeo…

Drogie arystokratki, kury domowe, rozpieszczone nastolatki i spragnione miłosnych wrażeń frustratki,

dziś po raz pierwszy od kilku miesięcy odłożyłam na bok stos papierów, rozsiadłam się wygodnie w obrotowym fotelu i pomyślałam sobie, że chyba powinnam wejść na bloga i coś napisać.

Ilekroć próbuję się zdystansować do tych rozpaczliwych i beznadziejnych zwierzeń, za każdym razem wracam, czy to po tygodniu czy miesiącu.

Będziecie chyba na mnie skazani jeszcze przez długi czas.

Zawsze możecie tu nie wchodzić, jeśli Wam się nie podoba

Dziś skorzystałam z chwilki wolnego (które sama sobie ustaliłam) i przejrzałam kilka ostatnich wpisów. Boże, jeszcze w marcu byłam taka szczęśliwa, pełna nadziei na Więcej >

Pędź, życie, pędź…

Drogie kochanice,

doskonale wiem, że Was zaniedbywałam, i przepraszam, że nie napisałam nawet słowa wyjaśnienia.

Przechodziliśmy przez trudny okres z Kochankiem. Mieliśmy miesiąc, że tak mogę to nazwać, rozłąki połączonej z kolejnymi miesiącami miłosnej posuchy i prób posklejania tego wszystkiego w jedną całość.

Wiele razy chciałam wyżalić się Wam na blogu ze wszystkiego, co mnie trapiło. Chciałam zmieszać Kochanka z błotem za jego idiotyczne decyzje, innym razem chciałam wychwalać go pod niebiosa. Aż w końcu usiadłam w salonie przy moim ulubionym winku i zadałam sobie pytanie, czy to jest ten moment? Czy właśnie zostałam doprowadzona do szaleństwa przez jednego faceta?

Nie będę się rozpisywała, Więcej >

Och, Romeo…

Drogie marzycielki, optymistki, królowe balów i panie swojego świata,

pozdrawiam was cieplutko z mojego prywatnego burdelu. Siedzę sobie właśnie za biureczkiem i popijam gorącą kawę, która parzy moje podniebienie.

Podniebienie, które ostatnio miało dużo pracy 

Z czystym sumieniem mogę wam powiedzieć, że nareszcie wszystko się układa! Tak, tak… wiem, co myślicie, bo czytam wasze listy. Jestem niedojrzała, naiwna, głupia i lekkomyślna. Tymczasem Kochanek to zło wcielone, wampir, który tylko czeka, by wbić we mnie swoje kły i wyssać ze mnie resztki krwi.

Może i jestem naiwna, głupia i tak dalej, ale w odróżnieniu od niektórych z was… jestem szczęśliwa i przeżywam cudowne chwile Więcej >

Powrót do korzeni?

Drogie mamlaski, mamuśki i znudzone życiem popychadła,

piszę do was z kancelarii, delektując się ostatnimi minutami pracy. Dziś wychodzę punktualnie o czwartej i nie ma mnie dla nikogo do końca tygodnia.

Dla nikogo z wyjątkiem moich mężów rzecz jasna 

Wybaczcie, że długo nie pisałam, ale wzięłam sobie do serca wasze zarzuty, jakoby blog zaczął się robić nudny, toteż uznałam, że całkowicie was zanudzę. Jeśli wchodzicie tu, by poczytać o naszych głupotach i wyuzdanym seksie, wejdźcie sobie na pierwszą lepszą stronę pornograficzną.

Musicie zrozumieć, że mam za sobą najcięższy rok w moim życiu. Dopiero co doszłam do siebie po najpoważniejszym kryzysie w moim związku Więcej >

Patriotyczny zryw

Drogie kochanice, marzycielki, kury domowe i panie swojego życia,

piszę z pracy, z biura, mojego prywatnego burdelu, jak to nazywa Romeo. Pragnę wam donieść, że sytuacja z MOIM-Na-Nowo wróciła do normy. Znowu wytworzyła się między nami nić porozumienia i jest dużo lepiej niż ostatnio, gdy do was pisałam.

Jestem cała w skowronkach, bo MÓJ zafundował mi iście szaloną noc. Wczoraj wieczorem, tuż po zwycięstwie polskiego skoczka Stocha, MÓJ postawił na stole moje ulubione czerwone winko i upił mnie jak naiwną nastolatkę, po czym bezwzględnie wykorzystał. A ja mu na to pozwoliłam.

Niech będzie to swoista zemsta na Romciu, który udowodnił mi i całemu Więcej >

Kłopoty w raju

Drogie kochanice, kury domowe i miłośniczki harmonii życiowej,

nie wiedziałam, czy powinnam dodawać kolejny wpis, ale uznałam, że nie mogę was wiecznie trzymać w niepewności.

Tak, nadal mieszkam w swoim domu, z MOIM-ale-jakby-nie-MOIM. Wszystko jest niby po staremu, ale jednak czuję, że moja wyprowadzka wiązała się z pewnego rodzaju rozłamem w naszym małżeństwie.

W ogóle ze sobą nie rozmawiamy. MÓJ wraca bardzo późno z pracy. Praktycznie każdego dnia wraca nie wcześniej niż po dziewiątej. Później zamyka się w łazience i bierze długi prysznic. Następnie siada na kanapie w salonie z laptopem na kolanach i czyta wiadomości. Jakby nie mógł tego zrobić w pracy.

Wraca Więcej >

Czekam, czekam… i umieram.

Drogie kochanice, marzycielki, kury domowe i ambitne kobiety sukcesu,

wybaczcie mi moje długie milczenie, ale tak wiele się wydarzyło, że nawet nie wiem, od czego zacząć.

W zeszłym tygodniu wyjechaliśmy z Romciem na obiecany przez niego weekend do Krakowa. Było wspaniale i nareszcie poczułam się jak jego pełnoprawna właścicielka. Nie myśleliśmy o wywłoce, która wydzwaniała non stop. Kilka razy odrzuciłam połączenie, gdy Romeo wyszedł i zostawił swój telefon. Usunęłam też jej denerwujące SMS-y. Ciągle miała do niego jakąś sprawę. Jakby nie mogła zrozumieć, że Kochanek jest teraz ze mną, swoją prawdziwą żoną i ukochaną kobietą.

Nasze życie intymne powróciło do szczytowej formy. Było Więcej >

Odpowiedzi

Moje kochane,

zanim przejdę do pytań i odpowiedzi, proszę was o pomoc odnośnie mojego wcześniejszego wpisu. Co powinnam zrobić? Czy nadszedł czas, by postawić Romciowi ultimatum? A co, jeśli potraktuje to jako zniewagę?

Zadaliście mnóstwo pytań. Niektóre dały mi do myślenia, inne zażenowały. Postarałam się odpowiedzieć na wszystkie, ale niektóre nie zasługiwały na moją uwagę.

 

@robin przeczytaj mój poprzedni wpis, to się dowiesz. Mam już dość czekania. Ufam Romciowi, ale nie ufam jego tchórzliwej stronie.

@Milczacy nie jestem zapchajdziurą, a Kochanek nie jest taki, jak go widzisz. Znam go wystarczająco długo, by ufać mu bezgranicznie. I choć w ostatnim roku przydarzyły nam się turbulencje, nie zmienia Więcej >

Powrót na stare śmieci?

Drogie świętoszki, bałaganiary, stare-ciche i nieprzewidywalne,

dziękuję Wam za tyle pytań. Niektóre dały mi do myślenia.

Pierwsze dni 2014 roku różniły się nieco od końcówki poprzedniego. Przede wszystkim odebrałam telefon od MOJEGO-Byłego. Poprosił o spotkanie, a ja się zgodziłam.

Zapewne zastanawiacie się, jak zareagował Kochanek. O niczym nie wie.

Mam nadzieję, że mówi prawdę i nie czyta tego bloga 

Spotkaliśmy się w restauracji na mieście. Nie chciałam przyjeżdżać do domu, bo mógłby to źle odebrać. MÓJ-Były był ubrany w nową koszulę i jeansy, które kupiłam mu kilka miesięcy temu. Odniosłam wrażenie, że trochę schudł od mojej wyprowadzki. Gładko ogolony i przystrzyżony prezentował się elegancko, Więcej >

Nowy rok w objęciach Romeo

Drogie marzycielki, Kopciuszki przed spotkaniem księcia, szare myszki z potencjałem i panie swojego losu,

to był wprost cudowny dzień. Widziałam się z Romciem w kancelarii. Spędziliśmy razem całe popołudnie.

Niestety, pod wieczór Romcio musiał wracać do Wywłoki, ale obiecał mi, że ich rozstanie to kwestia kilku dni. Próbowałam namówić go, by powiedział jej o wszystkim wieczorem przy kolacji, ale wystraszył się i stwierdził, że jeszcze nie jest gotowy.

Zaczynam go coraz bardziej nie lubić. Facet powinien być zdecydowany.

Siedzę sobie teraz przy komputerze, popijając moje ulubione winko i racząc się papieroskiem. Czytam wasze komentarze i nie mogę uwierzyć, że tyle ich jest. Macie tyle Więcej >