Och, Romeo…

Drogie marzycielki, optymistki, królowe balów i panie swojego świata,

pozdrawiam was cieplutko z mojego prywatnego burdelu. Siedzę sobie właśnie za biureczkiem i popijam gorącą kawę, która parzy moje podniebienie.

Podniebienie, które ostatnio miało dużo pracy 

Z czystym sumieniem mogę wam powiedzieć, że nareszcie wszystko się układa! Tak, tak… wiem, co myślicie, bo czytam wasze listy. Jestem niedojrzała, naiwna, głupia i lekkomyślna. Tymczasem Kochanek to zło wcielone, wampir, który tylko czeka, by wbić we mnie swoje kły i wyssać ze mnie resztki krwi.

Może i jestem naiwna, głupia i tak dalej, ale w odróżnieniu od niektórych z was… jestem szczęśliwa i przeżywam cudowne chwile Więcej >

Powrót do korzeni?

Drogie mamlaski, mamuśki i znudzone życiem popychadła,

piszę do was z kancelarii, delektując się ostatnimi minutami pracy. Dziś wychodzę punktualnie o czwartej i nie ma mnie dla nikogo do końca tygodnia.

Dla nikogo z wyjątkiem moich mężów rzecz jasna 

Wybaczcie, że długo nie pisałam, ale wzięłam sobie do serca wasze zarzuty, jakoby blog zaczął się robić nudny, toteż uznałam, że całkowicie was zanudzę. Jeśli wchodzicie tu, by poczytać o naszych głupotach i wyuzdanym seksie, wejdźcie sobie na pierwszą lepszą stronę pornograficzną.

Musicie zrozumieć, że mam za sobą najcięższy rok w moim życiu. Dopiero co doszłam do siebie po najpoważniejszym kryzysie w moim związku Więcej >

Patriotyczny zryw

Drogie kochanice, marzycielki, kury domowe i panie swojego życia,

piszę z pracy, z biura, mojego prywatnego burdelu, jak to nazywa Romeo. Pragnę wam donieść, że sytuacja z MOIM-Na-Nowo wróciła do normy. Znowu wytworzyła się między nami nić porozumienia i jest dużo lepiej niż ostatnio, gdy do was pisałam.

Jestem cała w skowronkach, bo MÓJ zafundował mi iście szaloną noc. Wczoraj wieczorem, tuż po zwycięstwie polskiego skoczka Stocha, MÓJ postawił na stole moje ulubione czerwone winko i upił mnie jak naiwną nastolatkę, po czym bezwzględnie wykorzystał. A ja mu na to pozwoliłam.

Niech będzie to swoista zemsta na Romciu, który udowodnił mi i całemu Więcej >

Kłopoty w raju

Drogie kochanice, kury domowe i miłośniczki harmonii życiowej,

nie wiedziałam, czy powinnam dodawać kolejny wpis, ale uznałam, że nie mogę was wiecznie trzymać w niepewności.

Tak, nadal mieszkam w swoim domu, z MOIM-ale-jakby-nie-MOIM. Wszystko jest niby po staremu, ale jednak czuję, że moja wyprowadzka wiązała się z pewnego rodzaju rozłamem w naszym małżeństwie.

W ogóle ze sobą nie rozmawiamy. MÓJ wraca bardzo późno z pracy. Praktycznie każdego dnia wraca nie wcześniej niż po dziewiątej. Później zamyka się w łazience i bierze długi prysznic. Następnie siada na kanapie w salonie z laptopem na kolanach i czyta wiadomości. Jakby nie mógł tego zrobić w pracy.

Wraca Więcej >

Czekam, czekam… i umieram.

Drogie kochanice, marzycielki, kury domowe i ambitne kobiety sukcesu,

wybaczcie mi moje długie milczenie, ale tak wiele się wydarzyło, że nawet nie wiem, od czego zacząć.

W zeszłym tygodniu wyjechaliśmy z Romciem na obiecany przez niego weekend do Krakowa. Było wspaniale i nareszcie poczułam się jak jego pełnoprawna właścicielka. Nie myśleliśmy o wywłoce, która wydzwaniała non stop. Kilka razy odrzuciłam połączenie, gdy Romeo wyszedł i zostawił swój telefon. Usunęłam też jej denerwujące SMS-y. Ciągle miała do niego jakąś sprawę. Jakby nie mogła zrozumieć, że Kochanek jest teraz ze mną, swoją prawdziwą żoną i ukochaną kobietą.

Nasze życie intymne powróciło do szczytowej formy. Było Więcej >

Odpowiedzi

Moje kochane,

zanim przejdę do pytań i odpowiedzi, proszę was o pomoc odnośnie mojego wcześniejszego wpisu. Co powinnam zrobić? Czy nadszedł czas, by postawić Romciowi ultimatum? A co, jeśli potraktuje to jako zniewagę?

Zadaliście mnóstwo pytań. Niektóre dały mi do myślenia, inne zażenowały. Postarałam się odpowiedzieć na wszystkie, ale niektóre nie zasługiwały na moją uwagę.

 

@robin przeczytaj mój poprzedni wpis, to się dowiesz. Mam już dość czekania. Ufam Romciowi, ale nie ufam jego tchórzliwej stronie.

@Milczacy nie jestem zapchajdziurą, a Kochanek nie jest taki, jak go widzisz. Znam go wystarczająco długo, by ufać mu bezgranicznie. I choć w ostatnim roku przydarzyły nam się turbulencje, nie zmienia Więcej >

Powrót na stare śmieci?

Drogie świętoszki, bałaganiary, stare-ciche i nieprzewidywalne,

dziękuję Wam za tyle pytań. Niektóre dały mi do myślenia.

Pierwsze dni 2014 roku różniły się nieco od końcówki poprzedniego. Przede wszystkim odebrałam telefon od MOJEGO-Byłego. Poprosił o spotkanie, a ja się zgodziłam.

Zapewne zastanawiacie się, jak zareagował Kochanek. O niczym nie wie.

Mam nadzieję, że mówi prawdę i nie czyta tego bloga 

Spotkaliśmy się w restauracji na mieście. Nie chciałam przyjeżdżać do domu, bo mógłby to źle odebrać. MÓJ-Były był ubrany w nową koszulę i jeansy, które kupiłam mu kilka miesięcy temu. Odniosłam wrażenie, że trochę schudł od mojej wyprowadzki. Gładko ogolony i przystrzyżony prezentował się elegancko, Więcej >

Nowy rok w objęciach Romeo

Drogie marzycielki, Kopciuszki przed spotkaniem księcia, szare myszki z potencjałem i panie swojego losu,

to był wprost cudowny dzień. Widziałam się z Romciem w kancelarii. Spędziliśmy razem całe popołudnie.

Niestety, pod wieczór Romcio musiał wracać do Wywłoki, ale obiecał mi, że ich rozstanie to kwestia kilku dni. Próbowałam namówić go, by powiedział jej o wszystkim wieczorem przy kolacji, ale wystraszył się i stwierdził, że jeszcze nie jest gotowy.

Zaczynam go coraz bardziej nie lubić. Facet powinien być zdecydowany.

Siedzę sobie teraz przy komputerze, popijając moje ulubione winko i racząc się papieroskiem. Czytam wasze komentarze i nie mogę uwierzyć, że tyle ich jest. Macie tyle Więcej >

Seksownego Nowego Roku!

Drogie alkoholiczki, kury domowe i frustratki, które od kilku dni opluwają mnie jadem ze wzmożoną siłą,

nie wiem, skąd nagle się was tyle zebrało, ale jeśli myślicie, że załamię się z powodu kilku obelg, jesteście w błędzie.

Możecie rozsyłać adres bloga gdzie popadnie, nawet powiadomić o nim papieża… MOJEMU-Byłemu i tak już nie robiłoby to różnicy… Nie jest w stanie wpłynąć na moją decyzję.

Całuję za to wszystkich tych, którzy wykazują się kulturą osobistą, co w naszych czasach należy do rzadkości.

Pozdrawiam was z mojego wygodnego fotela. Winko poszło całe, północ już za pasem. Kochanek zadzwonił do mnie z toalety i przesłał mi serdeczne Więcej >

Nowy rok, nowa Kochanka, ale miłość tak samo silna

Drogie marzycielki, optymistki, życiowe, wariatki i twarde baby,

nie zmieniajcie się, bo w życiu właśnie o to chodzi. Trzeba marzyć, bo marzenia dodają siły, trzeba patrzeć na wszystko z uśmiechem, bo przecież zawsze może być gorzej, trzeba pozwalać sobie na odrobinę szaleństwa, bo życie bez szaleństwa byłoby nudne, no i przede wszystkim trzeba umieć stawiać na swoim i walczyć o marzenia.

Ostatnie dni były wprost cudowne. Mój Romeo odwiedzał mnie codziennie i dostarczał mi niezapomnianych wrażeń. Wciąż nie odszedł od Wywłoki, ale oboje wiemy, że to tylko kwestia czasu. Wywłoka jest upierdliwa, Wywłoka nie da się tak łatwo spławić, ale w miłości Więcej >